Co ma być to będzie…
„Nie jestem w stanie przewidzieć, co stanie się za 5 lat”, „wszystkim planom mówię nie, wolę działanie pod wpływem chwili” – odpowiadamy pytani o naszą przyszłość. Jesteśmy aż tak spontaniczni, czy to raczej niefrasobliwość?
Liczne badania pokazują, że przyszłość jest dla Polaków swego rodzaju abstrakcją, czymś tak niepewnym i niezależnym od nas, że nie warto nawet o niej myśleć, a co dopiero planować. Jednocześnie mamy wewnętrzne przeświadczenie, że życia nie powinno się pozostawiać całkowicie przypadkowi i „zrządzeniu losu”. Dlatego stawiamy sobie cele krótkoterminowe, których realizacja nie przekracza 2-3 lat. W tak krótkiej perspektywie myślimy więc o zakupie samochodu, podróżach, remoncie mieszkania, ale także o kwestiach nie związanych z pieniędzmi – rzuceniu palenia, utracie wagi lub nauce języków obcych.
Z czego więc wynika niechęć do myślenia o długofalowej przyszłości? Wpływ na nasze poglądy i styl życia, w dużym stopniu mają historyczne uwarunkowania. Nauczeni doświadczeniem własnym oraz poprzednich pokoleń, jesteśmy nieufni wobec pieniędzy i państwa. Brak stabilizacji gospodarczej, zarówno w Polsce Ludowej (wymiana pieniędzy w latach 50., strach przed ujawnianiem oszczędności), jak i w okresie gospodarki wolnorynkowej (pięciokrotny spadek wartości dolara, inflacja) sprawił, że ludzie nie mieli szansy myśleć o swoich finansach w perspektywie nawet 10 lat. Nie mamy ani umiejętności, ani nawyków aktywnego oszczędzania.
„Co ma być to będzie…”, czyli zaledwie 30 proc. gospodarstw posiada oszczędności. Większość tych kwot nie przekracza jednakże 3-krotności miesięcznego dochodu, dlatego zazwyczaj wydawane są w ciągu najbliższych paru miesięcy, najdalej w ciągu roku, zwykle na mieszkanie, wakacje lub po prostu małe przyjemności. Po wyczerpaniu puli, zaczynamy oszczędzać na nowo i… cykl się zamyka. Postawa „nie myślę o przyszłości” widoczna jest również w danych dotyczących ubezpieczeń na życie – zaledwie 14% Polaków posiada polisę ubezpieczeniową na życie. Jednocześnie ponad połowa społeczeństwa obawia się chorób i braku pieniędzy.
Najczęstszym powodem braku oszczędności, jak i nieposiadania polisy, jest wspomniany już fakt niezastanawiania się nad przyszłością oraz względy finansowe. Polacy są przeświadczeni, że instrumenty pomagające zabezpieczyć naszą przyszłość są dostępne tylko dla zamożnych osób. Nie wiedzą, że obecnie wystarczy nawet mała kwota, ale odkładana regularnie, aby mieć wpływ na własną sytuację finansową.
Diagnoza Społeczna 2009
"Kompleksowe badanie rynku ubezpieczeniowego", Pentor Research International,
2009 (na zlecenie PZU)











