Czy Polacy potrafią i chcą myśleć długoterminowo?

Czy Polacy potrafią i chcą myśleć długoterminowo?

Większość z nas żyje chwilą albo dosłownie „z dnia na dzień”. Jeśli już planujemy, to najczęściej ograniczamy się do spraw bardzo konkretnych i bliskich, takich jak wakacje za 2 miesiące lub kupienie na raty telewizora w perspektywie półrocznej. Wybiegając bardziej w przyszłość pozwalamy sobie na marzenie na przykład o kupnie samochodu w ciągu najbliższych 24 miesięcy, albo planujemy na najbliższe lata remont mieszkania. A co z naszymi planami za 20 lat?

Pytani o dalszą przyszłość na ogół mamy problem z odpowiedzią. Nie zastanawiamy się zbyt poważnie nad tym, jak będzie wyglądało nasze życie za kilkanaście lat i bynajmniej nie spędza nam to snu z powiek. Przyczyn tego, iż większość z nas nie planuje przyszłości długoterminowo, jest całe mnóstwo. Przede wszystkim często jesteśmy tak zaabsorbowani codziennym życiem,  „tu i teraz”, że nie mamy czasu myśleć o tym, co będzie kiedyś. Wielu z nas trudno też sobie wyobrazić życie za kilkadziesiąt lat, a tym bardziej samego siebie w podeszłym wieku. Zresztą po co mamy to robić, skoro teraz jesteśmy młodzi lub w sile wieku? W konsekwencji odkładamy na tzw. wieczne nigdy rozważania o swojej przyszłości, a co za tym idzie - jej planowanie. Podobnie wygląda sytuacja z domowym budżetem. Skoro nie myślimy o przyszłości, to tym bardziej nie planujemy długoterminowo swoich finansów.

Podstawową przyczyną powszechnej niechęci do myślenia długoterminowego są nasze cechy narodowe. Zabory, obie wojny światowe i pół wieku nieustannego kryzysu w warunkach gospodarki centralnie planowanej sprawiły, że historycznie ugruntowało się w nas podejście wyrażone w powiedzeniu  „jakoś to będzie”. Od takiej „statystycznej” postawy odróżniają się  mieszkańcy tych regionów Polski, w których tradycyjnie ukształtowało się przywiązanie do życia uporządkowanego, także w sferze finansów. Tak jest na przykład w Wielkopolsce, Małopolsce i na Śląsku, czego źródeł należy doszukiwać się  jeszcze w czasach zaborów i ponad wiekiem wpływu obcego panowania na mieszkańców tych regionów Polski.

Myśleniem długoterminowym nie są zainteresowani szczególnie ludzie, których młodość przypadła na czas wojny, a potem PRL-u, kiedy z obawy o to, co przyniesie jutro, żyło się „z dnia na dzień” Świadkowie tamtych zdarzeń w ogromnej większości nigdy nie byli i nadal nie są zainteresowani nie tylko planowaniem, ale nawet i posiadaniem zwykłego konta bankowego. Blisko połowa polskich emerytów jest tak mocno przywiązana do gotówki, że odbierają swoje emerytury od listonosza. Kolejne generacje zachowują się już zupełnie inaczej, jednak i wśród stosunkowo młodych ludzi przywiązanie do gotówki jest wciąż bardzo silne. Z opublikowanych niedawno rezultatów badań GFK Polonia wynika, że jedna trzecia najbardziej aktywnych obywateli Polski, czyli pracujących 35-50-latków, posługuje się wyłącznie gotówką. Nie korzystają oni z żadnych usług finansowych, co oznacza, że wszelkie oszczędności przechowują „w skarpecie”. W tym kontekście zaskakują więc szacunki Narodowego Banku Polskiego wskazujące, że konta bankowe posiada aż 4 na 5 Polaków. Okazuje się jednak, że 20% posiadaczy kont nigdy nie korzysta z karty do bankomatu, albo używa jej raz w miesiącu do wypłacenia przelanego przez pracodawcę na konto miesięcznego wynagrodzenia. Dziedzictwo przeszłości powoli odchodzi do lamusa, ale specjaliści nie zostawiają złudzeń – ten proces z całą pewnością nie będzie ani łatwy, ani krótki.

To, co może pomóc Polakom w zmianie postaw, to edukacja finansowa, której bardzo brakuje zarówno w domu jak i w szkole. Z badań wynika, że mniej niż 5% społeczeństwa świadomie zdobywa wiedzę z zakresu zarządzania osobistymi finansami. Efektem tego jest nadmierna konsumpcja, zbędne wydatki i zadłużenie, przez które ludzie borykają się z brakiem pieniędzy nierzadko przez całe życie.

Jakie są w takim razie główne źródła wiedzy o gospodarowaniu finansami? Z rozwojowego punktu widzenia, w miarę dorastania dzieci, następuje zjawisko ekonomicznej socjalizacji. Dzieci uczą się rozumieć świat gospodarczy, przyswajają sobie pojęcia, umiejętności, zachowania z życia gospodarczego. Jedną z jego dziedzin jest oszczędzanie. Dlatego dzieci już dosyć wcześnie mają świadomość np. istnienia oprocentowania lokat bankowych, jednak nie rozumieją ich mechanizmu. Podczas jednego z badań w USA ustalono, że połowa 8-latków wie, iż pieniądze należy gdzieś ulokować lub odłożyć, nie potrafi jednak zaproponować żadnego sposobu na pomnażanie tej kwoty. W przypadku 14-latków natomiast większość badanych wiedziała już o inwestowaniu i o możliwości zakupu akcji czy obligacji. Ekonomiczna socjalizacja dokonuje się najczęściej w sposób niekontrolowany. Rzecz jasna, pożądaną rzeczą jest podejmowanie w tej sprawie bardziej planowej edukacji, ale do wyrobienia w ludziach chęci i nawyku oszczędzania nie wystarczy samo dostarczanie odpowiedniej wiedzy. Jak w przypadku każdego nawyku, potrzebne jest regularne „wzmacnianie”, czyli nagradzanie pożądanych zachowań. Wydaje się, że niezastąpioną instytucją, która może wytwarzać tego rodzaju nawyki jest rodzina.

Inna sprawa to nauczanie przedsiębiorczości w polskich szkołach ponadgimnazjalnych. Reforma tego przedmiotu, uczynienie z niego co najmniej dwuletniego kursu opierającego się na pracy projektowej i realizacji praktycznych zadań, z pewnością przyczyniłyby się do zwiększenia aktywności społecznej i poprawy sytuacji także osób najuboższych. Niestety, polski system edukacji z podstaw przedsiębiorczości uczynił nudny zbiór teoretycznych i nieprzydatnych regułek. W efekcie polscy uczniowie szkół średnich uznają podstawy przedsiębiorczości za jeden z mniej przydatnych dla rozwoju przedmiotów.

Drugim ważnym zadaniem jest edukacja finansowa. Umiejętność liczenia i gospodarowania posiadanymi zasobami jest jedną z ważniejszych życiowych kompetencji, niezbędną w dorosłym życiu. Polacy potrzebują umiejętności praktycznych, które są przydatne i niezbędne dla każdego uczestnika życia społecznego, aby mógł on bez przeszkód realizować swoje cele życiowe i zawodowe, nie ponosząc szkody z powodu nieznajomości tematyki finansów osobistych.

Nie chodzi więc o wiedzę specjalistyczną, dostępną na uczelniach wyższych lub w firmach zajmujących się profesjonalnym doradztwem finansowym, ale o wiedzę, którą można stosować bez względu na wykształcenie i formalne kompetencje. Inaczej mówiąc, każdy powinien umieć liczyć swoje pieniądze i to nie tylko te, którymi już dysponuje, ale także te, którymi będzie dysponował w bliższej lub dalszej przyszłości. Edukacja finansowa sprzyja wzmacnianiu społeczeństw i stabilności sytuacji bytowej gospodarstw domowych. Może być skutecznym orężem w ograniczaniu kosztownej pomocy społecznej. Zdobycie umiejętności gospodarowania finansami osobistymi w połączeniu z przedsiębiorczą postawą może przynieść satysfakcjonujące dochody, bez względu na aktualną pozycję społeczną i wysokość zarobków.

Zarówno wyniki badań jak i specjaliści nie pozostawiają złudzeń, że poziom wiedzy o finansach jest niski, co bezpośrednio przekłada się na niechęć do planowania długoterminowego. Nie oznacza to jednak, że nie potrafimy i nie chcemy myśleć o swojej przyszłości. Powoli zaczynamy przeobrażać się w społeczeństwo, które zaczyna tworzyć nowe wartości,  oparte na realizowaniu swoich potrzeb w przyszłości. Jesteśmy już trochę zmęczeni nabywaniem kolejnych dóbr oraz otaczaniem się gadżetami. Powoli ewoluujemy w stronę zaspokajania potrzeb wyższego rzędu, które wiążą się z naszym osobistym rozwojem. Taki nurt zaczynają w Polsce kreować ludzie z dużych miast do 45 roku życia. Naukowcy wskazują, że staną się oni tzw. grupą wzorcotwórczą, co oznacza, że rozpoczęty przez nich trend będzie naśladować reszta społeczeństwa. Dlatego jest to dobry moment na szeroko zakrojoną edukację, która pomoże nam wejść w kolejny etap rozwoju cywilizacyjnego i zaplanować długoterminowo nasze życie tak jak byśmy tego oczekiwali. Zanim podejmiemy pierwszy krok, naszą edukację powinniśmy zacząć od zapytania samych siebie, jak ma wyglądać nasza przyszłość i czy jesteśmy gotowi już dziś rozpocząć  dążenie do realizacji tych dalekosiężnych planów.

Masz pytania dotyczące ubezpieczeń, inwestowania, oszczędzania czy emerytury? Chętnie pomożemy.
Zadaj pytanie