Dlaczego Polacy decydują się na trzymanie pieniędzy w przysłowiowej skarpecie?

Dlaczego Polacy decydują się na trzymanie pieniędzy w przysłowiowej skarpecie?

Działalność w szarej strefie, nieufność do instytucji finansowych, potrzeba posiadania pieniędzy „pod ręką”, czy może brak umiejętności aktywnego zarządzania kapitałem? Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, dlaczego znaczna część Polaków wciąż posługuje się prawie wyłącznie gotówką. Z wielu badań wynika, że mimo rozwoju usług finansowych, blisko połowa z nas preferuje gotówkę, jeśli ma go wyboru różne formy płatności. Dlaczego mimo powszechnego dostępu do oddziałów banków, kont internetowych i wielkiej obfitości produktów finansowych, pieniądze zalegają w przysłowiowych skarpetach, bieliźniarkach, szufladach i innych tylko nam znanych miejscach?

Eksperci nie pozostawiają złudzeń: najważniejszym czynnikiem utrzymującym kult gotówki jest brak wiedzy przeciętnego Polaka o możliwościach, jakie daje rynek. W ostatnim 20-leciu zaoferowano nam tysiące produktów finansowych. Mimo to na ogół korzystamy tylko z najprostszych lokat bankowych. Z najostrożniejszych szacunków dokonanych przez NBP wynika, że w ubiegłym roku jeden na pięciu Polaków nie korzystał z absolutnie żadnych usług oferowanych przez banki. Badania przeprowadzane regularnie przez firmy sektora finansowego mówią, że blisko połowa społeczeństwa może się posługiwać wyłącznie gotówką.

„Szara strefa”, czyli gotówka nie zostawia śladów

Skłonność do posługiwania się gotówką jest najbardziej oczywista w przypadku osób funkcjonujących w tzw. szarej strefie. Nikt nie zna jej prawdziwego rozmiaru, ani skali środków pieniężnych, jakimi się w niej obraca. Z szacunków GUS wynika, że w Polsce nielegalnie może pracować nawet około miliona osób, zatrudnionych najczęściej przy prostych pracach fizycznych, zwykle na wsi, w handlu, budownictwie i usługach. Ich pracodawcy „oszczędzają” w ten sposób na podatkach oraz składkach ubezpieczeniowych. Zarówno przedsiębiorstwa – często funkcjonujące legalnie,  jak i zatrudnieni „na czarno” są zainteresowani wyłącznie wynagrodzeniem płaconym z ręki do ręki. Pracownicy „szarej strefy” na ogół wydają pieniądze na bieżąco, a oszczędności przechowują w gotówce, by nie było możliwości sprawdzenia, np. w banku, skali ich nielegalnych dochodów.

Nie wiem, nie znam się, czyli dziurawa wiedza o zarządzaniu oszczędnościami

Szkoła uczy matematyki, ale nie uczy jak należy planować domowe budżety i inwestować ewentualne nadwyżki. Najczęściej nie uczą tego również rodzice, którym umiejętności oszczędzania nie przekazali z kolei dziadkowie. W ten sposób dziedziczymy brak wiedzy na temat zarządzania przychodami, dochodami i oszczędnościami, które powinny zostać wygospodarowane po zestawieniu rubryk „winien” i „ma”. Brak elementarnej wiedzy z pewnością utrudnia, ale nie uniemożliwia oszczędzania. Instytucje finansowe prześcigają się w propozycjach dotyczących profesjonalnego zarządzania pieniędzmi. Decyzję o wyborze formy oszczędzania każdy podejmuje samodzielnie, ale specjaliści bardzo chętnie i bez specjalnych opłat pomagają w wyborze odpowiedniego produktu i wyjaśniają ewentualne ryzyko. Na ogół zarządzający są zainteresowani osiąganiem dla nas jak największych zysków, ponieważ im wyższy zysk, tym wyższa prowizja dla nich. Może więc warto skończyć z podejściem „po co inwestować, skoro zarobi na tym ktoś inny”, bo przecież zysk przede wszystkim trafi do naszego portfela. Warto zatem skorzystać z porad specjalistów, decyzję należy jednak podejmować w sposób przemyślany, bo i ryzyko spoczywa po naszej stronie.

Nie oszczędzam, czyli zbieram na „czarną godzinę” 

W Polsce powszechnie pokutuje powiedzenie „nie oszczędzam, bo nie mam z czego”. Jednocześnie wiele osób, które tak myślą i mówią, posiada tzw. „zaskórniaki”, nazywane również funduszami „na czarną godzinę”. Mało traktuje te pieniądze jako oszczędności, którymi w istocie przecież są. Jeszcze mniej z nas zarządza nimi tak, aby je pomnażać. Najczęściej tłumaczenie jest bardzo proste: „nie znam się na tym, to za mało, żeby w coś zainwestować, lepiej mieć gotówkę pod ręką na wszelki wypadek”. Mimo licznych reklam, promocji i działań informacyjnych, w których banki, fundusze i firmy ubezpieczeniowe prezentują swoje produkty finansowe, żyjemy w świecie zdominowanym przez gotówkę. Zapominamy, że instytucje finansowe oferują nam usługi specjalistów doświadczonych w zarządzaniu i pomnażaniu pieniędzy.

Nieufność wobec instytucji finansowych, czyli nie wiadomo o co chodzi

Wielu Polaków twierdzi, że nie korzysta z usług banków czy funduszy inwestycyjnych, tłumacząc swoje postępowanie brakiem zaufania do instytucji finansowych. Można to zrozumieć w przypadku skomplikowanych i ryzykownych produktów, które dla przeciętnego klienta są trudne lub wręcz niemożliwe do zrozumienia. Jednak podobna opinia często dotyczy również prostych usług oferowanych przez banki, które przecież zabezpieczają pieniądze klientów. Nieufność ta prawdopodobnie bierze się z nadmiernej ostrożności, szczególnie starszego pokolenia, dobrze pamiętającego denominację w czasach PRL, kiedy  wiele osób straciło swoje oszczędności. Świadkowie tamtych zdarzeń w ogromnej większości nigdy nie byli i nadal nie są zainteresowani nie tylko usługami finansowymi, ale nawet i posiadaniem zwykłego konta bankowego. Blisko połowa polskich emerytów jest tak mocno przywiązana do gotówki, że odbierają swoje emerytury właśnie w tej formie, od listonosza. Inne podejście zaczynają prezentować kolejne generacje, jednak i wśród stosunkowo młodych ludzi przywiązanie do gotówki jest wciąż bardzo silne. Z opublikowanych niedawno rezultatów badań GFK Polonia wynika, że jedna trzecia najbardziej aktywnych obywateli Polski, czyli pracujących 35-50-latków, posługuje się… wyłącznie gotówką. Nie korzystają oni z żadnych usług finansowych, co oznacza, że wszelkie oszczędności również przechowują „w skarpecie”. Z kolei Narodowy Bank Polski oszacował, że konta bankowe posiada już aż 4 na 5 Polaków. Na pozór wydaje się więc, że nie jest tak źle. Okazuje się jednak, że 20% posiadaczy kont nigdy nie korzysta z karty do bankomatu, albo używa jej… raz w miesiącu podczas wypłacania całego wynagrodzenia z bankomatu. O inwestowaniu nie ma więc mowy.

Oszczędzanie z całą pewnością nie jest i zapewne nie będzie w najbliższym czasie narodowym sportem Polaków. Jednak każdy dzień zwłoki z odpowiedzią na pytanie „jak oszczędzać” sprawia, że tracimy czas, będący jednym z najistotniejszych czynników wpływających na zyskowność oszczędności. Dlatego warto pamiętać, że trzymanie oszczędności „w skarpecie” nie tylko nie przynosi zysku, ale wręcz, w konsekwencji inflacji, powoduje straty. Oszczędności w postaci gotówkowych „zaskórniaków” nie rozwiążą problemów, które prędzej czy później się pojawią. Jeśli nie będziemy oszczędzać poczynając od dziś, to w przyszłości pozostanie nam  jedynie skromna, „goła” emerytura. 

Od nas samych zależy więc, czy będziemy bezczynnie czekać na to co przyniesie los, czy zapewnimy sobie na przyszłość trochę „finansowego luzu”. Kiedy mówimy o życiu na 100 procent, na ogół mamy na myśli przyjemności, często kosztowne. Nawet jeśli jest w tym tylko ziarno prawdy, to możemy być pewni, że w życiu na 100 procent, niezależnie od tego, czy za młodu, czy na emeryturze, z pewnością pieniądze nam pomogą. Oszczędzać więc trzeba.

W tekście wykorzystano wyniki badań:
„Postawy Polaków wobec obrotu bezgotówkowego” badanie NBP, kwiecień 2010
,
Statystyki Głownego Urzędu Statystycznego
Badanie GfK Polonia dla Rzeczpospolitej z marca 2010.

Komentarz eksperta Szkoły Głównej Handlowej

Myślę, że to niski poziom wyedukowania polskiego społeczeństwa, a nie infrastruktura jest barierą w rozwoju systemu obrotu bezgotówkowego. Straty z tego tytułu ponosi cała gospodarka, bo koszty obrotu gotówką są daleko wyższe niż obrotu bezgotówkowego. Należy pamiętać, że nawet niskie dochody nie muszą stanowić przeszkody do korzystania z usług bankowych. Jednakże najpierw Polacy muszą się odzwyczaić od korzystania z gotówki… Żeby tak się stało, muszą czuć się w pełni bezpiecznie i mieć poczucie, że ich pieniądze np. w obrocie w Internecie nie znikną albo nie trafią w niepowołane ręce.

Banki w Polsce, w tym także i spółdzielcze, szczycą się, że mają nowoczesny sprzęt i systemy – są dobrze zabezpieczone, odporne na ataki informatyczne. Próby takich ataków na bankowe serwery rzeczywiście kończyły się na ogół porażką hakerów, a z kont klientów nie ginęły znaczące kwoty. A jeśli już tak się stało, to zwykle na skutek niefrasobliwości samych klientów, którzy udostępniali swoje dane i hasła hakerom za pomocą fałszywych linków, czy podstawionych stron www. Banki w trosce o swoja reputację zazwyczaj zwracają pieniądze oszukanym.

Jednakże należy pamiętać, że każda taka informacja, często nagłaśniana przez media, osłabia nie te osoby, które z obrotu bezgotówkowego korzystają lecz te, które mogły stać się potencjalnymi zwolennikami tej formy regulowania zobowiązań.

Drugą ważną kwestią jest samo korzystanie z usług banków. Pod tym względem zanotowano w naszym kraju znaczący postęp. Jeszcze kilka lat temu narzekano, że konto bankowe ma zaledwie co drugi Polak. Dziś – jak wskazuje najnowsze badanie NBP – takie konto ma 78 proc. dorosłych Polaków.(1) Wciąż jest to mniejszy odsetek niż w większości krajów rozwiniętych, ale przepaść dzieląca nas od tych krajów nie jest już tak duża. Ci, którzy wciąż nie posiadają konta tłumaczą się brakiem takiej potrzeby (72 proc. wskazań), zbyt niskimi dochodami (65 proc.), wysokimi opłatami pobieranymi przez banki (54 proc.) lub ogólnym brakiem zaufania do banków (40 proc.). Wiele z tych osób ma zakodowany w świadomości swoisty kult gotówki – pieniądz elektroniczny, którego nie można zobaczyć ani dotknąć, ma dla nich mniejszą wartość niż cieszące oko banknoty czy bilon.

Kult gotówki tkwi także w świadomości tych, którzy choć mają konto, nie zawsze biorą kartę do bankomatu (ma ją 91 proc. posiadaczy kont) lub karty wcale nie używają (używa 80 proc. z nich), bądź korzystają z niej tylko raz w miesiącu – do wypłacenia całej pensji. Ci, którzy nie mają konta są w większości przekonani, że posługiwanie się kartą ma liczne wady - 57 proc. z nich uważa, że łatwiej wówczas traci się kontrolę nad swoimi finansami, a 52 proc., że wypłacanie z bankomatu jest niebezpieczne. Tylko 38 proc. Polaków ma kartę kredytową i tylko 28 proc. jej stale używa.

Podobny odsetek Polaków (29 %) częściej płaci rachunki bezgotówkowo niż z użyciem gotówki – i ten wskaźnik najlepiej pokazuje, jak wiele jest jeszcze pracy przed propagatorami obrotu bezgotówkowego. W Polsce wciąż silne występują konserwatywne postawy wobec obrotu bezgotówkowego. Do płacenia rachunków gotówką nie zniechęcają nas nawet długie kolejki w urzędach pocztowych – wciąż  jest to najpopularniejszy sposób opłacania rachunków (we wspomnianym badaniu zachowywało się tak aż 78 proc. respondentów). Ale pocieszające, że już 41 proc. używa również bankowości internetowej, a 25 proc. korzysta z najnowocześniejszej z form obrotu bezgotówkowego, czyli polecenia zapłaty.

Innym ważnym zagadnieniem jest nastawienie Polaków do oszczędzania. Z ekonomicznego punktu widzenia oszczędności to nadwyżka dochodów nad konsumpcją. Występuje istotny związek pomiędzy poziomem dochodów, a skłonnością do oszczędzania – im wyższe dochody tym większe możliwości poczynienia oszczędności. W Polsce obserwuje się następujący rozkład skłonności do oszczędzania wśród grup wiekowych: zwiększający się w przedziałach  25- 34 lata, 34-44 lata , 55- 60 lat, zmniejszający się w przedziale  44 -54 lata  i po 60 roku życia.(2)

W ostatnich dwóch latach uwidocznił się także wzrost oszczędzania, będący konsekwencją intensywnie prowadzonej akcji kredytowej – pojawiła się więc konieczność spłacania zaciągniętych zobowiązań, a zatem trzeba ograniczać bieżące wydatki. W 2009 roku  średnia wielkość oszczędności to około pięciokrotność posiadanych dochodów, a zadłużenia blisko dziesięciokrotność dochodów.

Jak oszczędzają Polacy? Można wyróżnić następujące typy oszczędzania przez polskie gospodarstwa domowe:

a) Bez sprecyzowanych celów oszczędzania 14,1%

b) Oszczędzanie z zamiarem dokonania zakupów dóbr trwałych lub remontu mieszkania 18,1%

c) Oszczędzanie, aby tworzyć rezerwy na bieżące wydatki konsumpcyjne 21,1%

d) Oszczędzanie z tworzeniem rezerwy na sytuacje losowe, leczenie, zabezpieczenie na starość 17,6%

e) Oszczędzający na jeden cel np. zakup mieszkania 15,7%

f) Inne cele np. na przyszłość dzieci 13,4%

Warto podkreślić, że występują jeszcze duże potencjalne możliwości tworzenia i  rozbudzania potrzeb związanych z racjonalnym planowaniem własnego budżetu przez pryzmat bezpieczeństwa finansowego oraz spokoju co do własnej przyszłości. Obserwowane zmiany społeczne, zarówno w sferze wartości, aspiracji, jak i sytuacji materialnej, stanowią dobrą bazę do uruchomienia akcji edukacyjnych, którym towarzyszy zarówno wystandaryzowana, jak i zindywidualizowana oferta produktów finansowych.

  • Rosnąca liczba „ oświeconych” pod względem korzystania z różnorodnych usług bankowych oraz produktów finansowych, pozwala sądzić, że skłonność do posiadania gotówki i lokowania w niej oszczędności metodą „do skarpety” będzie się w miarę upływu lat marginalizować;
  • Nigdy nie będzie tak, że ograniczanie obrotu gotówkowego będzie rozwiązywane instytucjonalnie. To sami obywatele ze względu na wygodę ale i bezpieczeństwo będą dołączali do grona unikających płacenia gotówką. Rzecz jasna pewne zasoby gotówki do codziennych transakcji zawsze będą w dyspozycji konsumentów;
  • Należy pamiętać o grupach które „zwyczajowo” preferują gotówkę (posiadanie na bieżące i wydatki ale także oszczędności), czyli osobach o niższym poziomie edukacji, części starszych konsumentów, mieszkańcach mniejszych miast i terenów wiejskich. Wynika to nie tylko z pokoleniowych przyzwyczajeń i tradycji ale też słabszej oferty produktów  bankowych i finansowych specjalnie  do nich adresowanych;
  • Na posiadane rezerwy gotówkowe wpływają także patologie gospodarcze – szczególnie z zakresu szarej strefy. Jest to wynik nie tylko działań pracodawców dążących do obniżenia pozapłacowych kosztów pracy, ale także samych pracowników, niechętnych do płacenia zobowiązań na rzecz fiskusa.

Prof. dr hab. Małgorzata Bombol
Kolegium Zarządzania i Finansów
Katedra Poziomu Życia i Konsumpcji

(1) „Postawy Polaków wobec obrotu bezgotówkowego” badanie NBP, kwiecień 2010 por. http://www.nbpnews.pl/pl/akt/wiadomosci/seminarium-obrot-bezgotowkowy-04-10

(2) Diagnoza Społeczna 2009