Ekspert radzi: najlepsza inwestycja to przemyślana inwestycja.
Każdy z nas ma marzenia. Jeden chciałby być milionerem, którego stać na luksusowe dobra. Inny marzy o dalekich podróżach, albo zmianie samochodu na nowszy. Schodząc bardziej na ziemię - wszyscy pragniemy przede wszystkim stabilnej sytuacji finansowej, żeby nie trzeba było martwić się o przyszłość i by móc „żyć na 100%”. W konsekwencji realizacja naszych marzeń wiąże się w pierwszej kolejności ze zdobyciem niezbędnych pieniędzy na ich urzeczywistnienie.
Reklamy i doniesienia prasowe bombardują nas coraz to nowymi informacjami o ofercie rynku i okazjach inwestycyjnych. Często podziwiamy tych, którym się udało lub obserwujemy ich spektakularne porażki. Myśląc o własnych działaniach zacznijmy jednak od podstaw, czyli ustalenia, czym są inwestycje. Potocznie mówiąc, inwestowanie to lokowanie wolnych środków finansowych w rozmaite dobra, produkty, instrumenty finansowe w celu osiągnięcia korzyści materialnych, czyli zysków. Obok instrumentów finansowych, gdzie z góry, z dużym prawdopodobieństwem, można przewidzieć zysk, inwestowanie odnosi się częściej do rozwiązań, w których nie możemy przewidzieć stopy zwrotu z naszej inwestycji. Dodatkowo aby wypracować z niej zyski, musimy przewidzieć kierunek zmiany ceny instrumentów finansowych, które nabyliśmy. Jeśli przewidywania inwestora się nie sprawdzą to zamiast zarobić może ponieść stratę lub zyskać po prostu mniej niż się spodziewał. Powstaje zatem dylemat, czy powinniśmy założyć lokatę, wybrać fundusz inwestycyjny, czy może kupić obligacje albo akcje? Jeśli zdecydujemy się na lokatę, to z kolei pojawia się dylemat, czy na krótki termin, czy raczej długoterminowo? Jeśli obligacje, to roczne, trzyletnie, czy długoterminowe? Pytania można mnożyć w nieskończoność, ponieważ może być ich tyle, ile instrumentów finansowych dostępnych na rynku.
Każda z tych możliwości ma oczywiście swoje zalety, ale każda niesie też ze sobą pewne ryzyko. Mają też specyficzne dla siebie cechy, czyniące je dostępnymi lub nie dla szerokiego grona inwestorów (np. wysoka wartość minimalnej transakcji, specjalistyczna wiedza itp.). Dodatkowo rynek nieustannie się zmienia i w rezultacie w różnym czasie ta „najlepsza” inwestycja może być oparta o inny instrument finansowy, klasę aktywów, czy rynek. Także określenie „najlepsza” dla każdego może oznaczać coś innego. Dla jednych będzie to najwyższy zysk mimo wysokiego ryzyka, dla innych umiarkowany zysk przy najniższym ryzyku, a dla jeszcze innych najważniejsza będzie płynność inwestycji i możliwość szybkiego jej spieniężenia w razie potrzeby.
Na rynku jest mnóstwo dostępnych możliwości w zakresie metod lokowania środków. Od najprostszych, jak lokaty bankowe, przy wyborze których najczęściej możemy sobie poradzić sami, do bardziej złożonych, które może nam wyjaśnić doradca finansowy, agent towarzystwa ubezpieczeniowego, czy przedstawiciel innej instytucji finansowej. Pomoc fachowca będzie zapewne przydatna, należy jednak pamiętać, że to nasze środki finansowe będą lokowane i to my ostatecznie będziemy zyskiwać lub tracić w wyniku podjętej decyzji. Dlatego musi być ona dobrze przemyślana.
Pierwszy krok do inwestowania to ustalenie naszych potrzeb i możliwości finansowych. Musimy zatem odpowiedzieć sobie na postawowe pytania:
• jakie mamy cele i priorytety?
• za ile lat osiągniemy wiek emerytalny?
• ile lat zamierzamy jeszcze pracować niezależnie od wieku emerytalnego?
• jeśli mamy dzieci, to jakie mamy plany co do ich przyszłości (np. edukacja w kraju, za granicą)?
• czy planujemy jakieś większe zakupy, np. nieruchomość, samochód, a może jacht?
• jakie mamy, lub możemy mieć inne potrzeby, które bezpośrednio przełożą się na nasze finansowe wydatki?
Drugim krokiem powinna być analiza obecnej sytuacji finansowej, zgromadzonych oszczędności, środków już ulokowanych w naszych inwestycjach. W perspektywie najbliższych lat powinniśmy również ocenić kierunek możliwych zmian, takich jak perspektywa podwyżki, awansu, czy np. odziedziczenie spadku. Należy również ustrzec się przed nazbyt optymistycznym szacowaniem naszych perspektyw finansowych, możliwości systematycznego odkładania kolejnych kwot oraz planowania wydatków. Ocena powinna być jak najbardziej obiektywna.
Kolejny krok to skupienie się na naszych celach i podzielenie ich na: długoterminowe (czyli w perspektywie co najmniej 10 lat, np. zbieranie kapitału na emeryturę, edukację dzieci), średnioterminowe (w perspektywie kilkuletniej, np. wymiana samochodu, remont mieszkania) i krótkoterminowe (w rocznej czy dwuletniej perspektywie, np. wakacje) Poszczególne przedziały czasowe są tylko przykładowe, ponieważ dla części osób horyzont długoterminowy może oznaczać perspektywę nawet powyżej 20 lat. Warto też pamiętać, że powinniśmy mieć środki odłożone na „wszelki wypadek”, czyli pieniądze, które nie zostaną skonsumowane na bieżąco, a do których mamy natychmiastowy dostęp w razie potrzeby.
W tym momencie jesteśmy prawie gotowi aby rozpocząć inwestowanie. Prawie, ponieważ jeszcze przed wyborem konkretnych produktów musimy poważnie zastanowić się nad jednym z najważniejszych aspektów inwestycji, czyli ryzykiem towarzyszącym zarówno horyzontowi czasowemu, jak i wybranym inwestycjom. Ryzyko to rozumiane jest jako różnica między oczekiwaną stopą zwrotu z danej inwestycji, a faktyczną stopą zwrotu. Wynika ono z wahań cen instrumentów finansowych (np. cen akcji, obligacji, czy obrazów na aukcjach). W efekcie nasze zyski mogą być niższe od oczekiwanych, albo nawet możemy ponieść stratę i środki uzyskane po zakończeniu inwestycji będą niższe niż wpłacone. Ryzyko wiąże się z niepewnością co do przyszłych poziomów cen na rynku.
Im większe są wahania cen, tym większe ryzyko straty, ale także szansa na wyższą stopę zwrotu. Im wyższego oczekujemy zysku w danym horyzoncie czasowym, tym wyższe ryzyko związane z taką inwestycją musimy zaakceptować. Nie znaczy to jednak, że z powodu istnienia ryzyka należy lokować środki tylko w depozyty bankowe. Warto natomiast zdecydować, jakie środki możemy przeznaczyć na nieco bardziej zyskowne ale i ryzykowne inwestycje, a jakie ulokujemy bezpieczniej. Trzeba pamiętać, że nawet lokatom bankowym towarzyszy pewne ryzyko - nie tylko związane z ewentualną gorszą kondycją finansową banku, ale także tzw. ryzyko utraconych korzyści. Może się okazać, że wybraliśmy lokatę bankową oprocentowaną na X procent, podczas gdy inna lokata, czy porównywalna forma lokowania dałaby nam lepsze rezultaty.
Na ryzyko towarzyszące wybranym przez nas inwestycjom wpływa także ich płynność. Większe ryzyko z punktu widzenia naszych środków towarzyszy tym inwestycjom, gdzie nie ma możliwości łatwego „wyjścia z inwestycji”. Podmiot oferujący produkt ponosi związane z nim koszty, więc może uzależnić wcześniejszą wypłatę powierzonych przez nas środków od określonych opłat likwidacyjnych, czy obniżając należne odsetki. Jest to rozwiązanie powszechnie stosowane. Gorzej, gdy zupełnie nie mamy możliwości wcześniejszego wyjścia z inwestycji i wycofania zainwestowanych w nią pieniędzy. Zawsze więc warto sprawdzić dokładnie zapisy umowy przed jej podpisaniem.
Po wykonaniu tych kilku kroków powinniśmy już móc ocenić, jakie środki finansowe chcemy przeznaczyć na inwestycje, na jak długo możemy je zamrozić oraz jakich innych dochodów możemy się spodziewać. Na tym etapie decydujemy o konkretnych kwotach przeznaczanych na nasze inwestycje. I tak:
1. W przypadku środków, z których możemy chcieć skorzystać w każdej chwili lub względnie szybko, np. po kilku miesiącach, warto rozważyć wybór oferowanej przez banki krótkoterminowej lokaty odnawialnej, rachunku oszczędnościowego (nie mylić z rachunkiem oszczędnościowo rozliczeniowym). Środki będą przynosić stosunkowo niski, za to przewidywalny i pewny zysk, łatwo też będzie w razie potrzeby je wypłacić.
2. W przypadku środków, z których nie planujemy korzystać co najmniej przez rok, ale zależy nam na ich bezpieczeństwie bardziej niż najwyższej z możliwych stopie zwrotu, nasz wybór powinniśmy skierować w stronę lokat o dłuższym horyzoncie czasowym, czy zbliżonych do nich konstrukcyjnie tzw. polisolokat, dających dodatkowe korzyści wynikające z formy ubezpieczenia Przykładem takiej polisolokaty jest oferowany przez PZU Życie „Pewny Zysk”. Jeśli zależy nam z kolei na wyższym zysku, warto sięgnąć po produkty strukturyzowane, takie jak inny produkt PZU Życie - „Świat Zysków”. Produkty takie często zapewniają 100% gwarancji wypłaty zainwestowanego kapitału, a dodatkowo dają szansę na zyski z inwestycji.
3. Środki, z których nie planujemy skorzystać przez dłuższy czas, lub które mają stanowić naszą „poduszkę” finansową w perspektywie kilkunastu lat można ulokować w funduszach inwestycyjnych, w tym tych ze znacznym lub całkowitym udziałem akcji. Jeśli akcje uważamy za zbyt ryzykowne, do dyspozycji mamy także fundusze o mniejszym ich udziale, które przy niższych zyskach jednocześnie generują niższe ryzyko.
4. W przypadku środków, które w razie głębokiego spadku ich wartości, czy wręcz całkowitej jej utraty nie będą stanowiły dla naszego portfela istotnego uszczerbku, można rozważyć transakcje na rynkach instrumentów pochodnych. Jest to jednak pozycja wymagająca sporej wiedzy na temat specyfiki rynków i tych instrumentów finansowych.
Zawsze należy pamiętać, że nie ma złotej reguły dla wszystkich, mówiącej jak najlepiej podzielić środki. Warto natomiast wiedzieć, że najbezpieczniejsze są lokaty bankowe, obligacje skarbu państwa (nabyte bezpośrednio i trzymane do wykupu), polisolokaty i produkty strukturyzowane (tylko te z pełną gwarancją zwrotu kapitału). Do najbardziej zyskownych, ale i ryzykownych, należą akcje i instrumenty pochodne. Akcje (nabyte bezpośrednio lub poprzez fundusze inwestycyjne) mogą w dłużej perspektywie zapewnić atrakcyjne zyski, albo przejściowo straty. Przed podjęciem decyzji o wyborze formy inwestowania powinniśmy sprawdzić, na ile pasuje ona do poziomu akceptowanego przez nas ryzyka, horyzontu czasowego, poziomu płynności oraz wyznaczonego celu finansowego. Pomoże nam w tym doradca finansowy, czy przedstawiciel towarzystwa ubezpieczeniowego.
Pojęcie „inwestowanie” często nazywane jest zamiennie „oszczędzaniem”. To pewne uproszczenie, gdyż występuje między nimi występuje wiele różnic. Nowoczesne instrumenty finansowe pozwalają jednak łączyć te dwa pojęcia.
Oprócz odłożonych środków, mamy przecież różne mniej lub bardziej regularne przychody. Jeśli nic nie odłożyliśmy, to najwyższa pora o tym pomyśleć. Systematyczne inwestowanie kolejnych kwot zmniejsza ryzyko z danej inwestycji. Nabywając regularnie za tą sama kwotę np. jednostki funduszu akcyjnego, w przypadku gdy przejściowo giełdy spadają, nabywamy większą liczbę jednostek uczestnictwa. Tym samym średnia cena za jaką nabyliśmy jednostki jest niższa. Gdy rynek „odbije się” i zacznie rosnąć, zarobimy więcej, niż gdybyśmy jednorazowo na początku wpłacili kwotę równą wszystkim wpłaconym środkom. Regularne oszczędzanie może zdziałać cuda i pozwolić nam na realizację marzeń, choć komuś może się to dziś wydawać niemożliwe. Tzw. efekt kuli śnieżnej sprawi, że po pewnym czasie nasze oszczędności zaczną nabierać miłych dla oka rozmiarów, np. w maju, wpłacimy 300 zł, po miesiącu zyskujemy 2 zł, razem mamy więc 302 zł. Po wpłacie kolejnych 300 zł „pracuje” dla nas już 302 zł + 300 zł, czyli razem 602, co w kolejnym miesiącu przyniesie już nie 2,20 zł, a 3,8 zł zysku. W sumie wpłaciliśmy 600 zł, ale przed kolejną wpłatą dysponujemy już kwotą 605 zł. Analogicznie z kolejnymi wpłatami. Jeszcze lepiej obrazuje to kolejny przykład: przy założeniu, że zysk w skali roku wyniesie tylko 5%, przez okres 20 lat wystarczy odkładać miesięcznie ok. 240 zł, aby uzbierać 100 tys. zł, mimo że suma rzeczywistych wpłat nie przekroczy 58 tys. zł. Oszczędzając przez 30 latach taką samą kwotę uzyskamy wpłacając zaledwie 120 zł miesięcznie. To tylko 4 złote dziennie!
Obok osób wierzących w sens inwestowania znajdą się jednak także osoby przekonane, iż można w równym stopniu zabezpieczyć finansowo swoich bliskich poprzez zakup polisy na życie. Gwarantuje ona wypłatę ustalonej w umowie sumy bez konieczności odkładania przez wiele lat, oczywiście pod warunkiem zaistnienia nieszczęśliwego zdarzenia objętego ochroną ubezpieczeniową. Czy więc wieloletnie odkładanie pieniędzy ma sens? To prawda, ochrona ubezpieczeniowa daje nam bezpieczeństwo i to niezależnie od tego, czy określone nieszczęście przydarzy się nam stosunkowo szybko, czy nie. Ale musi się przydarzyć! A my, kupując ubezpieczenie, mamy w duchu nadzieję, że los będzie dla nas łaskawy i nie zdarzy się nic, co zmusi naszych bliskich do korzystania ze świadczenia. Dlatego optymalnie jest połączenie ubezpieczenia ochronnego z produktem oszczędnościowym.
Dla malkontentów twierdzących, że to znów dwa produkty, dwie umowy, dwie płatności, o których trzeba pamiętać, mamy dobrą wiadomość. Istnieją produkty rozwiązujące ten problem, np. „Plan na Życie” dostępny od stycznia tego roku w ofercie PZU Życie. Pozwala on w ramach jednego produktu i jednej składki połączyć ochronę z regularnym oszczędzaniem, co z kolei daje możliwość elastycznego kształtowania proporcji między częścią ochronną produktu, a środkami przeznaczonymi na inwestycje. Aby zobaczyć jak to działa, zapraszamy do odwiedzenia strony www.pzu.pl/plannazycie.
Przemysław Orłowski, ekspert PZU Życie











