Hulaj dusza, piekła nie ma!

Hulaj dusza, piekła nie ma!

Wśród Polaków panuje przeświadczenie, że „życie na 100%” to beztroskie działanie pod wpływem impulsu, realizowanie doraźnych przyjemności i zachcianek, możliwość bezkarnego trwonienia pieniędzy. Brzmi kusząco? A może lepiej poszukać w życiu sensu?

Filozoficzne rozważania nad szczęściem sięgają czasów starożytnych. Od samego początku ścierały się w nim dwa główne nurty. Jedni uważają, że cele i sposób ich realizacji nie są istotne – najważniejsze, żeby człowiek był zadowolony i doświadczał w życiu jak najwięcej radości i przyjemności. To od tej grupy wywodzi się słowo „hedonizm”. Zwolennicy drugiego podejścia zwracają natomiast uwagę, że w życiu najważniejsze jest znalezienie sensu. To cel, dla realizacji którego warto doznać i cierpień, i zawodów.

Życie „tak jakby nie było jutra, intensywne doświadczanie każdej chwili” wydaje się być bardziej kuszące niż powolne dążenie do szczęścia. Jednak, jak pokazują wyniki badań, osoby, które prowadzą ekstremalny tryb życia, są mniej z niego zadowolone. Do „niespełnienia” przyznaje się dwukrotnie więcej mężczyzn „żyjących na maxa”, niż tych o bardziej ustabilizowanej sytuacji życiowej. Dystans do takiej postawy mają także młodzi ludzie w wieku 19-25 lat. A przecież czas studiów z takim stylem życia bardzo się kojarzy. Czyżby pod płaszczykiem aktywnego życia, łapania każdej szansy i wykorzystywania chwili, krył się stres, bezsenność, „obgryzanie paznokci” i samotność?

Pomimo trudności czy bolesnych doświadczeń, jakie wiążą się z postrzeganiem szczęścia jako czegoś, co nadaje sens naszemu życiu, większość z nas obiera tę drogę i… nie żałuje. Bo to właśnie może oznaczać „życie na 100 procent”.

W tekście wykorzystano wyniki badań:
DIAGNOZA SPOŁECZNA, raporty: Czapiński J., Panek T. (red), 2009
„Życie na 100%”, SMG/KRC,  2010 (badanie przeprowadzone na zlecenie PZU)