Jak nie podzielić losu biednego emeryta
Pogorszenie sytuacji życiowej, losowe wypadki, zabezpieczenie przyszłości dzieci i własnej dostatniej emerytury – to najważniejsze powody, dla których niezależnie od aktualnej sytuacji finansowej część – choć by niewielką – swoich dochodów powinniśmy inwestować z myślą o przyszłości. To już pewne: świadczenia z ZUS i OFE nie zapewnią przyszłym emerytom wakacji pod palmami, które obiecywały im przed laty reklamy zapowiadające wprowadzanie reformy emerytalnej. Wszystko wskazuje, że za kilkadziesiąt lat będą tak niskie, że nie zapewnią nawet życia na godziwym poziomie. Z wyliczeń przedstawionych niedawno przez rząd przy okazji przeprowadzania zmian w OFE wynika, że tzw. stopa zastąpienia, czyli stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pensji, w kolejnych latach będzie się w szybkim tempie obniżała. Prawdziwy szok przeżyją ci, którzy obecnie wchodzą na rynek pracy, a więc emerytami staną się za około 40 lat. W przypadku mężczyzn, którzy obecnie rozpoczynają karierę zawodową, emerytura będzie stanowiła tylko ok. 33 proc. ich ostatniej pensji, a w przypadku kobiet – zaledwie ok. 24 proc. w obecnych warunkach oznaczałoby to, że jeżeli kobieta zarabia około 3 tys. zł brutto, to może liczyć na świadczenie w wysokości minimalnej emerytury, czyli około 728 zł – wynika z wyliczeń firmy Expander – Niezależny Doradca Finansowy.
Jak nie zostać biednym emerytem?
Niskie przyszłe świadczenia z ZUS i OFE oznaczać będą znaczące pogorszenie standardu życia przyszłych emerytów, a tak - że ich rodzin. W tej sytuacji konieczne jest dodatkowe zabezpieczenie przy szłości finansowej swojej, a także swoich najbliższych. Eks perci radzą: powinniśmy przynajmniej część zarobionych pieniędzy odkładać na przyszłość. Nawet niewielkie kwoty są bardzo istotne. Niestety, jeśli pokładamy swoje nadzieje w powszechnym systemie emerytalnym, mamy praktycznie stuprocentową pewność, że nasza starość wesoła nie będzie. Oszczędzanie na emeryturę to w tym momencie konieczność i wyraz odpowiedzialności – pod kreśla Grzegorz Ziobro, menedżer portfeli w Departamencie Zarządzania Aktywami Domu Maklerskiego BOŚ.
Czas działa na korzyść
Jednak jak oszczędzać, aby zapewnić sobie jak najlepszą ochronę na przyszłość? Przede wszystkim oszczędzanie powinniśmy rozpocząć jak najwcześniej. – Im wcześniej zaczniemy odkładać, im dłuższy czas oszczędzania, tym szybciej rosną nasze oszczędności. A to m.in. dzięki temu, że przy dłuższych okresach oszczędzania coraz wyraźniejszy się staje efekt procentu składanego – podkreśla Jarosław Sadowski, analityk firmy Expander. Dzięki temu, że reinwestujemy uzyskane odsetki, uzyskujemy z nich z każdym rokiem coraz większe zyski, które z czasem wielokrotnie przewyższają kwotę zainwestowanego kapitału. Odkładać powinniśmy niezależnie od swojej sytuacji finansowej. Liczy się bowiem nie tylko wielkość odkładanych sum, ale systematyczność. W połączeniu z efektem procentu składanego taka taktyka może przynieść nam po kilkudziesięciu latach całkiem sporą kwotę. Jeśli zainwestujemy jednorazowo kwotę zaledwie 250 zł, to przy założeniu, że uzyskamy średni zwrot z inwestycji na poziomie 7 proc., to po 30 latach wypłacimy 1903,09 zł, a po 40 latach już 3743,67 zł. Łatwo sobie wyobrazić, co by było, gdybyśmy podobną kwotę odkładali co miesiąc przez cały okres naszej pracy.
Magia procentu składanego
Odkładając systematycznie zaledwie 250 zł miesięcznie, czyli ok. 3000 zł rocznie, przy założeniu, że uda nam się osiągnąć 7 proc. zysku w skali roku, po 30 latach można uzbierać łącznie w wysokości 300 tys. zł. Jeśli zaczniemy dopiero pięć lat przed emeryturą, to żeby uzbierać taką samą kwotę, musielibyśmy odkładać ok. 4166 zł miesięcznie – obrazuje Jarosław Sadowski. W tym pierwszym przypadku zainwestowany kapitał wyniesie 90 tys. zł. W tym drugim – trzeba byłoby wpłacić łącznie prawie 250 tys. zł. Tak więc zdecydowanie wygrywa osoba, która wcześniej rozpocznie oszczędzanie: mimo że poniesie niewielkie wyrzeczenia, osiągnie taki sam efekt jak osoba, która będzie zmuszona odkładać kilkanaście razy większe sumy w czasie sześć razy krótszym. Najlepiej przez cały okres oszczędzania odkładać taki sam procent swojego wynagrodzenia, a nie taką samą kwotę. – Wraz z podwyższaniem się naszego poziomu życia rosną bowiem oczekiwania względem emerytury – uzasadnia Jarosław Sadowski.
W co inwestować?
Trzymanie wszystkich oszczędności w banku nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Konta osobiste ROR, jeśli są oprocentowane, to symbolicznie, najczęściej jest 0,1 proc. Bywa, że nie są oprocentowane w ogóle. W sytuacji wysokiej inflacji oszczędności trzymane na kontach osobistych realnie tracą. Z tego samego powodu także przetrzymywanie pieniędzy na lokatach bankowych czy kontach oszczędnościowych nie zawsze przynosi odpowiednio wysokie zyski. Kilkuprocentowe odsetki mogą być zadowalające w czasach niskiej inflacji, ale kiedy inflacja rośnie – okazuje się, że nawet najbardziej atrakcyjne lokaty dostępne na rynku nie zawsze są w stanie ustrzec oszczędności od utraty wartości. Tym bardziej że od zysku trzeba opłacić podatek od dochodów kapitałowych, zwany popularnie podatkiem Belki. W maju przeciętna lokata po uwzględnieniu inflacji, która sięgnęła wówczas w skali roku 5 proc., przyniosła realną stratę w wysokości 1,04 proc. – wynika z wyliczeń firmy Open Finance. Także w czerw cu, kiedy inflacja spadła do 4,2 proc., średnia lokata wciąż była realnie na minusie. Jeśli zatem nie lokaty, to co wybrać? Najważniejsze jest jasne określenie celu i dobranie pod jego kątem odpowiedniego produktu. Możliwości i ofert mamy tak wiele, że przeciętnemu inwestorowi trudno się wśród nich połapać. – Możemy sami zarządzać swoim majątkiem, samodzielnie inwestując na giełdzie albo w nieruchomości. Możemy też powierzyć swoje pieniądze specjalistom, inwestując je np. w różnego rodzaju fundusze czy produkty ubezpieczeniowe. Te ostatnie zapewnią nam nie tylko dodatkowe środki na emeryturę, ale też mogą zabezpieczyć najbliższych na wypadek, gdybyśmy wskutek nieprzewidzianych wydarzeń losowych nie doczekali wieku emerytalnego– tłumaczy Wiesław Mróz, dyrektor sprzedaży sieci agencyjnej PZU Życie.
Dywersyfikuj i dopasowuj
Eksperci radzą, by dostosować rodzaj produktów oszczędnościowych nie tylko do naszych oczekiwań, ale także do tolerancji ryzyka. Warto kierować się przy tym zasadą, by nie wkładać wszystkich jaj do jednego koszyka. Najlepiej zdywersyfikować swój portfel inwestycyjny: część pieniędzy ulokować w dochodowe, choć ryzykowne produkty, część w instrumenty bezpieczne, które gwarantują pewniejsze, acz niższe zyski. Taka strategia dywersyfikacji pozwoli także bezpieczniej przebrnąć przez czasy kryzysu i zawirowań na rynkach inwestycyjnych: kiedy jedne produkty przynosić będą straty, inne mogą nam zapewnić finansową poduszkę. – Jeśli będziemy zbyt ostrożni i wybierzemy tylko produkty bezpieczne, to niewiele zarobimy. Jeśli będziemy zbyt zachłanni i duża część naszych oszczędności trafi do produktów obarczonych ryzykiem, to w okresach złej koniunktury możemy mieć problemy ze spokojnym snem – ostrzega Grzegorz Ziobro z DM BOŚ. Młodsze osoby mogą inwestować bardziej ryzykownie. Starsze powinny zwiększyć w portfelu udział inwestycji bezpiecznych. Z pomocą przy budowie naszego portfela mogą przyjść doradcy finansowi, a także agenci firm ubezpieczeniowych, banków czy funduszy. Pomoże ci w tym nasz przewodnik.
Joanna Pieńczykowska
Źródło: "Finanse dla rodziny" Dodatek specjalny 5 września 2011
Dodatek został opracowany we współpracy Polska The Times i PZU











