Życie na 100% - co to oznacza dla statystycznego Polaka? A dla mnie?
Szaleństwo, młodość, beztroska i spontaniczna radość życia – to najczęściej wymieniane przez Polaków skojarzenia z określeniem „Życie na 100%”. Dla większości z nas kryje się pod nim ekstremalne i ryzykowne życie z dnia na dzień, bez myślenia o przyszłości, stuprocentowe i hedonistyczne oddawanie się codziennym przyjemnościom. Powszechne postrzeganie „Życia na 100%” w takim rozumieniu jest w dużej mierze efektem przekazów medialnych, wybiórczo opisujących zachowania zamożnych celebrytów, znanych z niekonwencjonalnych zachowań, niedostępnych przeciętnemu człowiekowi.
Takie „Życie na 100%” to jednak sztucznie wykreowany obraz, który przyjmujemy bez głębszej refleksji, oglądając telewizję i czytając kolorowe czasopisma. Bliższe i bardziej osobiste spojrzenie ujawnia zupełnie inne podejście do pojmowania „Życia na 100%”. Co ciekawe, dla większości z nas ma ono niewiele wspólnego, z pierwszym skojarzeniem hasła.
Jednocześnie bardzo wyraźnie widać, jak różnie myślimy o „Życiu na 100%”. Okazuje się, że wynika to przede wszystkim z naszego wieku i sytuacji rodzinnej. Etap życia osobistego, w którym właśnie się znajdujemy, wydaje się dzielić „żyjących na 100%” na cztery bardzo konkretne grupy. Zasadniczo różnią się one podejściem do życia, a zwłaszcza do przyszłości. Im dalsza jest przyszłość, o którą jesteśmy pytani, tym różnica jest głębsza. Co więc nas różni?
Studencka codzienność, czyli „Carpe diem”
Najprościej i najbardziej jednoznacznie podchodzą do „Życia na 100%” ludzie młodzi, w szczególności studenci. Dla polskich 19-25-latków „Życie na 100 procent” oznacza intensywną i pełną ryzyka, często ekstremalną, codzienność. Taka postawa opiera się na potrzebie życia chwilą, którą już w starożytności określano mianem „Carpe diem”. Dla polskich studentów „Życie na 100 procent” to takie, w którym jutro nie istnieje, życie nasycone intensywnie przeżywanymi doświadczeniami, chwila po chwili. Czerpanie z życia garściami, bez zastanawiania się nad przyszłością wydaje się jednak stosunkowo krótkotrwałym epizodem w życiu młodych Polaków. Dla większości z nich nie jest to atrakcyjny model życia na stałe. Z badań jednoznacznie wynika, że nawet jeśli przez kilka studenckich lat żyją beztrosko, z dnia na dzień, oddając się głównie przyjemnościom, to po zakończeniu studiów – podobnie jak pozostali – częściej zaczynają myśleć o przyszłości i stabilizacji. Zdecydowana większość po raz pierwszy poważnie rozważa wówczas założenie rodziny.
Bezdzietni młodzi single, czyli nastawieni na samych siebie
Dorośli Polacy o nieuregulowanej sytuacji osobistej i rodzinnej starają się przede wszystkim realizować własne potrzeby i niespełnione marzenia. Z badań wynika, że mężczyźni-single próbują „żyć pełnią życia”, zapewniające sobie dobrą zabawę i liczne intensywne doświadczenia. Można odnieść wrażenie, że mężczyźni około 30-tki wciąż mają słabość do „studenckiego” stylu życia. Tymczasem młode samotne kobiety stawiają raczej na osobisty rozwój i rozwijanie zainteresowań. Konsekwentnie przystępują też do realizacji planów, które stworzyły wcześniej, jednak z racji młodego wieku i ograniczonych możliwości (np. finansowych) nie miały ich szansy wprowadzić w życie. W odróżnieniu od młodych singli, ich samotne rówieśniczki na ogół tracą zainteresowanie „życiem na maxa”, które zaczynają postrzegać jako wyraz braku dojrzałości, czy wręcz szczeniactwa. Coraz częściej szukają poczucia bezpieczeństwa, cenią sobie odpowiedzialność, dojrzałość, spokój oraz dobre kontakty z najbliższymi.
Młode pary bez dzieci, czyli w drodze na łono rodziny
Młode Polki i Polacy, którzy już dojrzeli do myśli o stworzeniu domowego ogniska, zwykle rozpoczynają intensywne poszukiwania sensu, wartości i celu, dzięki którym ich życie nie będzie – jak mówią – „bezsensownie przeciekać między palcami”. To dla wielu z nas przełomowy moment, od którego „Życie na 100%” będzie oznaczać poświęcenie uwagi rodzinie jako najcenniejszej wartości, w imię której warto nawet podejmować wyrzeczenia. U progu rodzinnego życia zaczynają definiować swoją przyszłość poprzez przygotowania do założenia rodziny i wreszcie stworzenie własnego domu. To właśnie staje się podstawową potrzebą życiową, nadającą sens życiu dojrzałych już, choć wciąż młodych 30-40-latków. Szczęście, porządek, zaufanie i stabilizacja, do których dążą, pozwalają im na uzyskanie kontroli nad życiem oraz sprawiają, że „Życie na 100%” oznacza już nie jak u studentów - abstrakcyjny styl postępowania rodem z telewizji - lecz osobiste podejście do życiowego spełnienia. Nawet ci, którzy wcześniej byli nastawieni na „życie na maxa”, a realizację własnych potrzeb traktowali priorytetowo, kończą ten etap powoli zaczynając „Życie na 100%” na łonie rodziny.
Rodzina z dziećmi, czyli wartości rodzinne ponad wszystko
Spełnienie w rodzinie jest niepodważalnie najważniejszą wartością dla zdecydowanej większości par z dziećmi, niezależnie od wieku. Małżonkowie i partnerzy posiadający dzieci, bardzo jednoznacznie zaczynają realizować się na gruncie rodziny. Wielu na tym etapie życia deklaruje, że spełniają się prawie wyłącznie przy domowym ognisku. Są gotowi zredukować do minimum, a w wielu wypadkach wręcz do zera, własne potrzeby, byle tylko zapewnić rodzinie spokój i bezpieczeństwo. „Życie na 100%” dla tej grupy oznacza skupienie się na najbliższych. Polacy o ustabilizowanej sytuacji rodzinnej zdecydowanie skłaniają się do odrzucania bezrefleksyjnego i skoncentrowanego na egoistycznych potrzebach „życia na maxa”. Taki styl życia uważają nie tylko za całkowicie nieatrakcyjny, ale wręcz niebezpieczny, bo potencjalnie niosący zagrożenie dla najważniejszej wartości jaką jest rodzina. Nie ma dla nich miejsca na brak stabilizacji i kontroli, ponieważ zaburzyłoby to porządek życia rodzinnego.
Taki obraz ewolucyjnie zmieniającego się „Życia na 100%” wyłania się z badań. To jednak tylko statystyka, w której wszystko, co rzadkie i nietypowe, zostaje z konieczności zmarginalizowane. A jak każdy z nas rozumie „Życie na 100%”? Czy skoro statystyka wszystkim wyznacza drogę w koleinach, to nie ma szans na znalezienie własnej alternatywnej ścieżki?
Na to pytanie musimy sobie odpowiedzieć sami. Dla ułatwienia, można skorzystać z quizu, który powinien pomóc nam znaleźć właściwy sens „Życia na 100%”.
W tekście wykorzystano wyniki badań:
„Życie na 100%”, SMG/KRC, 2010 (badanie przeprowadzone na zlecenie PZU)
Komentarz eksperta Szkoły Głównej Handlowej
Postrzeganie życia na 100% - czym ono jest i dlaczego wyniki badań wskazują na to, że jest to życie z dnia na dzień, a nie racjonalne planowanie przyszłości…
Celem Polaków w ostatnim dwudziestoleciu było nadganianie dystansu cywilizacyjnego oraz inwestowanie we własny rozwój. Z jednej strony pociąga to za sobą wiele wydatków konsumpcyjnych na dobra materialne czy usługi. Z drugiej pochłania sporo czasu, również wolnego, co poważnie, ogranicza realizację życia na 100%.
Polacy dużo pracują zawodowo – statystycznie ponad 1900 godzin rocznie, podczas gdy np. Norwegowie, Niemcy i Holendrzy spędzają co roku w pracy niespełna 1500 godzin rocznie. Dodatkowo około 40 minut poświęcamy na dojazd do pracy. Mamy także wiele obowiązków związanych z życiem rodzinnym i prowadzeniem gospodarstwa domowego. Można stwierdzić, że tzw. budżety czasu wolnego (czyli wymiar dobowy czasu, po odjęciu czasu na sen, pracę, dojazdy, zakupy, pracę w domu, jedzenie itp. ) bardzo się kurczą. Szczególnie dotyczy to osób do 45 roku życia, pracujących zawodowo (zarówno pracowników najemnych jak i pracujących na rachunek własny), przy czym najbardziej dotkliwie brak czasu wolnego odczuwają rodzice dzieci do lat 7. Obciążenie obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi powoduje, że większość dorosłych Polaków to osoby „ubogie w czas wolny”, w związku z czym mają naturalną skłonność odkładania przyjemności życia na 100% na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Należy także pamiętać, że istnieją całe grupy społeczne, które przejęły na własne barki (często wyręczając państwo) budowanie kapitału intelektualnego (finansowanie z własnej kieszeni edukacji) oraz ludzkiego (ponosząc wydatki na profilaktykę i ochronę zdrowia w placówkach prywatnych). „Oddolny” rozwój społeczeństwa sprawia, że wizja „przyjemnościowego” traktowania własnego życia, póki co została odsunięta na bok. Inwestujemy także we własne dzieci, dbając o ich wykształcenie oraz w wyposażenie w kapitał startowy do dorosłego życia.
- Odrobiny szaleństwa, ucieczki od szarej rzeczywistości, adrenaliny, wcielania w życie potocznego hasła: żyć mocno, kochać gorąco i (tu modyfikacja tradycyjnego podejścia) umrzeć raczej w zaawansowanym wieku,
- Podejścia do życia na 100%, na zasadzie chciałbym ale nie mam do tego głowy, czasu, energii. Stąd też coraz powszechniejsze „przeżywanie zastępcze” życia na 100% poprzez utożsamianie się z życiem bohaterów seriali, idoli czy celebrytów.
Analizując wyniki badań można stwierdzić, że jest to dobry moment na podjęcia działań zmierzających ku edukacji szerszych grup polskiego społeczeństwa odnośnie interpretowania życia na 100% jako zaplanowanego dziś (przede wszystkim poprzez tworzenie dodatkowych oszczędności), bez ograniczających w nadmierny sposób bieżącą konsumpcję wyrzeczeń. Jest to możliwe ponieważ:
- Występują zachowania tzw. wzorcotwórcze, szczególnie w wielkich miastach, wśród singli i par przymierzających się do założenia rodziny – z reguły ulegają one transmisji społecznej czyli naśladownictwu w innych grupach czy warstwach społecznych. Rzecz jasna trudno jest w tej chwili jednoznacznie powiedzieć jak długo to potrwa – uważam, że przy braku większych zagrożeń ze strony otoczenia gospodarczego (np. rosnąca gwałtownie inflacja, wzrost bezrobocia, wstrząsy na światowych rynkach finansowych i surowcowych) ok. 3-6 lat.
- Zachodzą zmiany w wartościach globalnych. Mamy już niską liczebnie ale bardzo wzorcotwórczą grupę (tzw. klasa średnia wyższa) o zarysowujących się wartościach postmaterialistycznych, choć społeczeństwo w swej masie ma bardziej wychylenie materialistyczne (klasa średnia średnia, średnia niższa, niższa wyższa).
- Ponadto, należy pamiętać o głównych wartościach aspiracyjnych Polaków – szczęśliwa i zdrowa rodzina, dobre ułożenie sobie życia (69%), znalezienie i utrzymanie dobrej pracy (35%), aspiracje statusowo – materialne (31%), aspiracje mieszkaniowe (20%), aspiracje wykształcenia (19%), aspiracje ogólnospołeczne i społecznikowskie (12%).*
Prof. dr hab. Małgorzata Bombol
Kolegium Zarządzania i Finansów
Katedra Poziomu Życia i Konsumpcji
* Aspiracje Polaków w 1998 i 2008 roku, CBOS, Warszawa 2008
Masz pytania dotyczące ubezpieczeń, inwestowania, oszczędzania czy emerytury? Chętnie pomożemy.
zadaj pytanie











